Na koniec ciekawostka. Wiersz o naszym osiedlu został ułożony przez uczniów pod kierunkiem Pana Szymona Bończaka ówczesnego kierownika szkoły w roku szkolnym 1949 - 1950. 

Wiersz przekazała osiedlu Pani Józefa Królak z domu Kuranowska obecnie mieszkająca w stanach Zjednoczonych.

Wśrod wałow wysokich

szara Wisła płynie

co w górach ma źrodła,

a w Bałtyku ginie. 

Nad Wisłą wiklina

i wiślane piaski,

z których słychać latem

i śmiechy i wrzaski 

Gdy się dzieci kąpią

 w letnie dni gorące.

Dalej krowki chodzą

po zielonej łące. 

Obok wału

równa szosa asfaltowa,

a dalej wioska

Las w zieleni się chowa. 

Wioska Las jest duża

ma domow ze dwieście

mieszkają w niej ludzie

co pracują w mieście. 

Jedni są w fabrykach

 drudzy wożą gruzy.

Kilku młodych ludzi

też w milicji służy. 

Kobiety, co rano

tak jak przed ćwierć wiekiem

handlują w Warszawie

chrzanem albo mlekiem. 

Niemczyska krzyczeli 

o rety o rety

uciekajmy z Polski

bo gonią Sowiety. 

Dzieciakow też sporo,

 a każdy wesoły,

gdy na ósmą biegnie

do swej nowej szkoły. 

Bo dawną spalili

Niemczyska w powstaniu,

chociaż im Sowiety

sprawili fest lanie. 

Uciekajmy prędko

aż do Vaterlandu,

bo ruskie katiusze

to nas wszędzie znajdą. 

Nim dali drapaka

te pruskie psubraty

popalili jeszcze

stodoły i chaty. 

Wracają ludziska

wszędzie zgliszcza, gruzy,

 a było to zimą

i mróz bardzo duży. 

Lecz twarde to chłopy

 ci nasi Leśniacy.

Nie boją się głodu,

nie lękają pracy. 

nie załamują

lecz podnoszą głowy,

 w trzy lata po wojnie

wszystkie domy nowe. 

A pośrodku Lasa

staje nowa szkoła

szatą drzew zielonych

okryta dookoła. 

Klasy są dość duże

 białe okna błyszczą

dzieci ją szanująnie

brudzą, nie niszczą. 

Bo wiedzą,

co to praca mozolna

 ich ojców  i matek,

które by oddały wszystko

dla swych dziatek.

Wszędzie jest już światło

tylko Las jest ciemny,

a to sprawia widok

bardzo nieprzyjemny.